|
OPERACJA - KRZEPICE 2010
Już od 2 miesięcy Gizmo zabierał się za organizację OPERACJI - KRZEPICE 2010. Mnóstwo telefonów i jeden mail. Postanowiliśmy pomóc. W końcu - wszyscy jedziemy na tym samym wózku.
Pojechaliśmy w środę z Gumą na mały rekonesans, podczas którego objechaliśmy trasę, porobiliśmy ostatnie ustalenia. Do zobaczenia w sobotę - w dniu imprezy.
SOBOTA
Pobudka w środku nocy i w drogę.
W Krzepicach jesteśmy przed 8.00 rano. Na Krzepicki rynek zaczynają zjeżdzać samochody. Ostatnie ustalenia i udajemy się na trasę zabierając po drodze kilku sędziów zwerbowanych przez Gizma.
Szybka odprawa sędziowska, rozdanie niezbędnych przedmiotów, przypomnienie do czego służą kamizelki, krótkofalówki oraz flagi i ......... jesteśmy gotowi do odpalenia zawodów.
Drobny poślizg czasowy (ale tak to jest przy tego typu imprezach) i pojawiają się zawodnicy. Szybka pętla zapoznawcza i już ustawiamy zawodników na starcie. Przypadła mi rola sędziego głównego więc prowadzę szybką odprawę dla zawodników. Po kilku minutach wszyscy już siedzą zapięci pasami i podajemy sygnał do startu.
I się zaczęło. Typowa H4.
Nasze stanowisko sędziowskie, na którym mierzymy czas i odbijamy kolejne okrążenia ciągle przeżywa oblężenie. Mijają godziny, samochodów ubywa. Zaczynają się pytania - ILE JESZCZE DO KOŃCA. Widać zmęczenie zawodników jak i sprzętów. Na szczęście pogoda dopisuje.
Parę słów o trasie - niby ośla łączka, niby prosto, niby ładnie. Ale pod pozornie gładko rosnącą trawą prawdziwa rzeźnia dla zawieszeń. Obserwujemy to z okrążenia na okrążenie. Z biegiem czasu ta niepozorna łączka podlewana ostatnimi kilkudniowymi deszczami zmienia się z okrążenia na okrążenie. Zaczynamy co chwilę przerywać i zatrzymywać zmagania zawodnikow, gdyż niektóre odcinki zostają zablokowane przez stojące w błocie samochody. Zaczyna się wyciąganie, szarpanie oraz kombinowanie, którą koleiną jechać, aby się nie wkleić. Wyścig dobiega końca. Były to 4 ciężkie godziny dla zawodników. Schodzimy do strefy, aby podliczyć ostatneczne wyniki. Kilka chwil i już mamy wszystko jasne.
Przekazujemy wyniki Organizatorowi, jednakże po chwili to na nas spada zaszczzyt ich ogłoszenia w obecności Gizma. My ogłaszamy a Gizmo wręcza nagrody.
Po dokonaniu tej czynności zwijamy się do domu. Przed nami prawie 120 km czarnego asfaltu.
Impreza się udała. I tak ma być.
Fotki wkrótce w galerii.
W swoim imieniu wielkie podziekowania kieruję do osób, które pomogły nam w realizacji tego przedsięwzięcia czyli: GUMA, JUNIOR, ROBERT oraz PAWEŁ. Ne bierzcie sobie do serca kolejności. Każdy z Was odwalił KAWAŁ DOBREJ ROBOTY.
Ponadto serdeczne pozdrowienia i wielkie podziekowania dla sztabu asystentek przy pomiarach czasu. DOBRA ROBOTA DZIEWCZYNY. |