|
MOKRA NIEDZIELA - 15.08.10
Nareszcie niedziela!!!!
Ci którzy nie mogli się doczekać kolejnego wyjazdu w teren, odliczali dni od zeszłej niedzieli.
Nareszcie jest. Dla niektórych godzina "W" to 11:00. Miejsce "X" to parking pod Castoramą w Katowicach.
W tę piękną deszczową niedzielę zebrało się kilka załóg. Jak zwykle szybka narada kilka propozycji i wybieramy tę najlepszą!!
Jedziemy kilkadziesiąt kilometrów na północny wschód zwartą kolumną. Tym razem Vitara Rafała została na parkingu. Uciekamy przed burzą, która rozpętała się nad Katowicami. (Po kilku godzinach i tak nas dopadła).
Po dojechaniu na miejsce spotykamy się z "miejscowymi". Dwa odpicowane Samuraje i jedna Vitara.
I zabawa się zaczęła, pierwsza przeszkoda o wilgotności 100% i głębokości kilkunastu centymetrów ma swoją ofiarę. Jeep Wrangler nabiera wody do filtra powietrza, na szczęście dla Jeepa nie było to poważne zalanie. Koledzy organizują szybką i skuteczną akcję ratunkową i Wrangler jedzie dalej.
 Piękne zielone tereny kryją w sobie rowy pełne błota i wody. Pierwsze kilometry pokazują że nie będzie łatwo, i to nas cieszy.
Co jakiś czas albo Patrole albo Samuraie wklejają się na dobre. Sam się o tym przekonałem grzęznąc w rowie pełnym błota na oczach wszystkich uczestników wyprawy. Zostałem wyratowany przez białego Samuraja. Do pomocy używamy podstawowych narzędzi terenowych, kinetyki lub wyciągarki. 
W strugach deszczu zwiedzamy piękną okolicę. Odkrywamy nowe miejsca do których cywilizacja dotrze za jakieś 20 albo 30 lat. Albo już była 20 lat temu. Adrian jako jedyny podejmuje wyzwanie, (uprzednio wyciągając kilka metrów liny z wyciągarki. Słuchając rady doświadczonego w bojach Irka) kilkunastometrowy staw.
Pierwsze metry i UAZ zawstydza wszystkie terenówki świata, brnie przez błoto jak czołg T99 pseudonim "TWARDY". Cytują wierszyk ze szkoły podstawowej:
"Już był w ogródku, już witał się z gąską .." i klapa. Matka natura nie daje tak łatwo się pokonać, i załoga UAZA jest zmuszona skorzystać z pomocy off-roadowych braci i wyciągarki.
Kolejną niedzielną wyprawę kończymy w strugach nieustannie padającego deszczu około godziny 16:00 i wracamy kolumną do cywilizacji.
Pozdrawiam. Robert |