|
WYJAZD 4X4 - 15 sierpnia 2010
Godzina 8.00 - leje, godzina 9.00 - leje, godzina 10.00 - leje coraz bardziej, godzina 11.00 - przestało lać. Na chwilkę. Ale o tym później. Zbiórka na parkingu Castoramy w Katowicach jak zawsze przyciąga nowe twarze. Tak było i tym razem. Oprócz znajomej ekipy z Uaza pojawia sie czarny wrangler - Rajmund. Z okazji święta zarówno państwowego jak i kościelnego nie narzekamy na brak miejsca. na parkingu. Szybka narada i w trasę. Po drodze do peletonu dojeżdża Leszek nowym nabytkiem.
Kilka kilometrów po czarnym i wbijamy się w teren. Prywatny teren naszego znajomego. Jakieś 54 hektary miejsca do upalania. Na początek delikatnie i z rozwagą. Potem coraz śmielej i ...........
się zaczęło. Trochę błota, potem woda i znów woda. W końcu przeprawa przez kałużę, która dla wranglera okazała się za głęboka. Szybka reanimacja i już mamy ruszać dalej, gdy pojawia się zaprzyjaźniona miejscowa ekipa.
Ruszamy wspólnie i z odcinka na odcinek jest coraz weselej.
Deszcz leje jak z cebra, a my wciąż gdzieś przytapiamy te nasze żelastwo. Co chwila kinetyk, winch i do przodu. Po kilku godzinach przemoknięci, ale zadowoleni wracamy do cywilizacji.
Szacunek dla Bożeny i Adriana z Uaza, którzy bez dachu nad głową, przemoczeni i wymarznięci dotrzymywali nam kroku. Fotki z dzisiejszego wyjazdu znajdziecie TUTAJ . Kilka słów z dnia dzisiejeszego podesłał Rajmund. Oto one: Jestem nową osobą z Wrocławia, ale dzięki świetnym ludziom z jakimi miałem dzisiaj przyjemność jeździć, czyję się jak stary. Dzięki za świetną zabawę. Dopiero dotarłem do domu a już myslę o kolejnym wyjeździe. Miejscówka warta polecenia, ale koniecznie muszę dorobić snorkla - będzie ciekawiej. Do zobaczenia. Rajmund
|