|
WYJAZD 6 czerwca 2010 r.
Niedzielna zbiorka na parkingu Castoramy w Katowicach oprócz wspanialej i upalnej pogody sciągnęła do zabawy 15 samochodów. Planując ten wyjazd, w związku z sytuacją powodziową przyjeliśmy taki scenariusz - PATROL, PATROL, PATROL - dziewczynka na materacu, PATROL, dach z samuraja. Zobaczymy czy się sprawdzi. Znów kilka kilometrów po czarnym, zjazd z głównej drogi i się zaczeło. Na dzień dobry kilka awarii, ktore w mniejszym lub większym stopniu wyelimimowały z zabawy niektórych uczestników.
Jesteśmy na miejscu i z uwagi na dużą ilość samochodów szybki podział na grupy. Patrole i inne wyższe auta jadą jedną trasa a samuraje i jeepy inną. Gdzieś się spotkamy. W końcu to tylko około 30 hektarów błota i wody.
Pomimo super pogody i terenu, na którym woda już troszeczkę opadła ciągle w ruch szły wyciągarki, kinetyki oraz pasy. Było naprawdę blisko jednego boka, zerwanych lin, utopionych samochodów i innych niespodzianek.
Tam, gdzie kończyło się błoto - zaczynała się woda. Tam, gdzie wody zaczynało brakować - pełno błota. Po kilku godzinach, tak około 17.00 obie grupy się połączyły i zapadła decyzja o ognisku i długo oczekiwanym ŚNIADANIU. Kiełbaski zniknęły w oka mgnieniu i po chwili wytchnienia postanowiliśmy wracać do wolnej od milionów komarów cywilizacji. Scenariusz zakładany na wstępie wycieczki szybko się sprawdził - poza materacem - był ponton.
Teren nie zamierzał jednak tak szybko nas wypuścić i Gumie zgotował przykrą niespodziankę. Gospodarze terenu stanęli na wysokości zadania i po dłuższej chwili, przy pomocy spawarki i kilku młotków Guma uzyskał sterowność i mógł wracać do Katowic. Ja niestety, z powodu skończenia się przedniego mostu wróciłem na lawecie. Dzięki Bogdan.
Czy było warto - JASNE, ŻE TAK. WIELKIE podziękowania dla naszych przewodników. Pełen szacunek Panowie i Pani. Do zobaczenia w terenie. To co sie działo w niedzielę możecie zobaczyć - TUTAJ. ZAPRASZAMY DO GALERII. |