|
POLIGON 9 MARCA 2008
BYłO SUPER
Zaczęliśmy jak zawsze o 11.00 pod Stalowym Namiotem – wtajemniczeni wiedza o co chodzi.
Nazjeżdzało się wózków. Pogoda super, ciepełko, słoneczko. Ruszamy w teren. Prowadzi Tygrysek, grobla, wąwóz Havla – po kilka centymetrów z każdej strony. Rudziu traci tłumik. Pewno był niepotrzebny. Każdy przechodzi. Co dalej? Śmierdzące błotka. Prosta o długości ok. 300 metrów z koleinami sięgającymi czasami na głębokość 100 cm. Dużo wody i błota. Jest się gdzie pobawić. W pewnym momencie Rudziu się wkleił w podłoże. Za mały prześwit. Pomaga mu Rysiek delikatnie masakrując mu tylny zderzak. Nic to nie daje i Rychu się wycofuje. Postanawiam mu pomóc. Na początek lina ale Jeep siedzi tak mocno, że nie idzie go ruszyć. Wyciągarka. Lina się zakleszczyła i aby ją rozwinąć trzeba było wyciągać ją samochodem.
Lina rozciągnięta, obracam się przodem do Jeepa, zapinamy i naprzód. Uciąg 12000 LBS zamiast szarpać Jeepa zaczyna mnie wciągać w błoto. Wsteczny i jakoś poszło. Toyka też się powiesiła i wyszarpał ją Rysiek. Po chwili Tygrys oświadcza. Dziura w misce olejowej, koniec zabawy. Olej w silniku jednak się przydaje. Holuję Tygryska pod Stalowy Namiot gdzie przejmuje go Płaski z ekipą i autko trafia do serwisu. Jedziemy dalej. Są kiełbaski to trzeba zrobić ognisko. Po drodze Marek znajduje jakiś stolik. Przyda się a że mamy Pick-upa to jest gdzie go wrzucić.
Andrzej wymyślił, robimy tą górkę co tydzień temu. Spoko, czemu nie. Andrzej wygina wydech i wjeżdza na pasach. Jedziemy dalej. Jeziorko. Stajemy na chwilę aby wóżki odpoczęły. Po krótkim postoju ruszamy w końcu na polanę aby zrobić ognisko. Marek zaczyna zawracać i wtedy się zaczęło.
Co się zaczęło??
Klubowicze wiedza o co chodzi. Z ogniska nic nie wyszło ale grill się udał. Najważniejsze, że wszyscy są cali. Co do zdrowia to się okaże. Najwyżej zarobią APTEKI. Trochę przegięliśmy. Pozdrawiam Rezydent Info z dnia dzisiejszego:
TOYKA zapaliła.
|