
PRZYGOTOWANIA
Przygotowaliśmy w sumie dwie trasy i niespodziankę dla niezaspokojonych off-roadowo:
- pierwsza dla pojazdów seryjnych, na której nie zabrakło elementów typowych w naturalnych warunkach, w której użytkowane są samochody 4x4 i SUV-y. Był mostek z bali, trawers, elementy techniczne sprawdzające skręt, porozrzucane kłody, opony oraz najfajniejsza – tarka – z odstępami tak dobranymi pod długość pojazdu, żeby stanowiły trudną przeszkodę. Przetestowaliśmy tam Nissana X Traila, Iveco Massif, Mazdę, Suzuki Grand Vitarę, Jeepa i inne autka, które przyjechały sprawdzić swoje możliwości. Pomimo, wg teorii prostego toru, pokonanie wszystkich elementów zajmowało kierowcom od 10 do nawet 15 minut a było to tylko około 400 metrów trasy. Nie wszystkie samochody seryjne dały radę go przejechać. Jakie – nasza tajemnica i ich posiadaczy.
- druga trasa – tor o długości ok. kilometra, w skład którego wchodziły strome podjazdy i zjazdy, ostre trawersy, ciasne zakręty, głęboka kałuża, porozrzucane i powalone drzewa a to wszystko było mijane na milimetry. Ta trasa uświadamiała ludziom, którzy zapisali się na przejazd naszymi samochodami, że to co widzą w TV i wydaje się łatwe i dziecinnie proste w rzeczywistości wcale takie nie jest i o przykrą przygodę nie trudno. Czas przejazdu wstępnie zajmował ok. 12 minut a na koniec niedzieli zajmował już ok. 15 minut. Kilku odwiedzających nas ludzi związanych z branżą stwierdziło, że jest to niesamowite, jak na takim terenie można zrobić taką trasę.
- niespodzianka – wyłączony z jazdy odcinek z prostym zjazdem i banalnie krótką górką do wyjechania – raptem 5 metrów. Żadnemu z zapuszczających się tam samochodów nie udało się tam wyjechać o własnych siłach. Dla tych, którzy nie wierzą , bądź za bardzo wierzą w swoje możliwości – zapraszamy do wypróbowania.

CO SIĘ DZIAŁO ?
PIĄTEK - jako pierwszy dzień targów rozpoczęliśmy spokojnie zagryzając hamburgera i popijając cole. Odwiedzający targi z ciekawością zaglądali na naszą ekspozycję, robili fotki i patrzyli jak przewozimy kolejne osoby.
I się zaczęło. W ruch poszły silniki i rozpoczęliśmy przejażdżki z klientami po jakże lajtowej dla nas trasie. Dla nas. Dla nich nie. Już pierwszy zjazd prostował tych, którzy wszystko wiedzieli o off-roadzie (czytaj – widzieli w TV i ewentualnie jakiejś gazecie).
SOBOTA – drugi dzień targów – i się zaczęło. Normalne oblężenie. Rychu przy stoliku nie nadążył rozdawać wejściówek i spisywać oświadczeń a my nie próżnowaliśmy ładnych kilka godzin. Przerosła nas frekwencja. Ale daliśmy radę. Wieczorem niektórzy wybrali mecz, inni urodziny, jeszcze inni zostali. Potężne ognisko i wyluzowanie przy dzwiękach gitary. Więcej rzeczy nie pamiętam –wybaczcie mi J. Na szczęście ktoś robił fotki.
NIEDZIELA – trzeci i ostatni dzień targów. Pozjeżdżały się trupy na targi. A tu BUM, BUM, BUM – nie w głowach. Zajechali tuningowcy. Pokaz było słychać – tak słychać z daleka. Do czego to doszło – gonić fajki po dachu samochodu J.
Jak zawsze – czyli od piątku nie narzekaliśmy na nudę. Targi zakończyły się uprzątnięciem terenu po jazdach, zwinięciem taśm, umyciem asfaltu (hydrant daje radę).
Podsumowując – kawał ciężkiej roboty – ale było super.
ODWIEDZINY
W ten week-end odwiedziło nas dużo znajomych i do tej pory nieznajomych. Nazjeżdżało się wózków i każdy chciał spróbować. Była ekipa ze Zmoty w Katowicach, byli chłopaki z Kojotów z Dąbrowy Górniczej, ekipa z Zabrza oraz mnóstwo innych samochodów.
Na teren „niespodziankę” poza nami zdecydował się wbić jedynie Kuba z Zabrza (pozdro dla Kuby, Biga i całej ekipy) ale i tak skończył na kinetyku.

PODSUMOWANIE
No cóż, jak tu podsumować coś co trwa tak krótko? Jest jedno słowo ale nie wypada go używać publicznie. Umówmy się, że będzie to ZAJEFAJNIE. Takie słowa – często niecenzuralne słyszeliśmy od ludzi, którzy wysiadali z naszych samochodów. Często w stanie przedzawałowym – i tutaj podziękowania dla ekipy z grupy RATLINE za pomoc w zapleczu medycznym. Na szczęście chłopaki mieli wolne i się obijali.
PODZIĘKOWANIA
Żadna impreza nie odbyła by się bez zaangażowania kilku ludzi. Tym razem też tak było. Jest osoba, której chciałbym szczególnie podziękować za pomoc. Osoba ta spędziła na terenie MTK prawie tydzień. Nawet w dniu dzisiejszym. Tą osobą jest
- PIWKO. Każdy wie, co robił, jak robił i jakie były tego efekty.
- MAREK – za myśl i pomoc techniczną – u niego w warsztacie i na podwórku można znaleźć wiele akurat potrzebnych rzeczy. Poza tym dzięki za dwa wózki
- ANDRZEJ i BARTEK – dzięki chłopaki za przyczepę i samochody. Przydały się, sami wiecie jak bardzo. Tak jak ciężka noga Bartka w trakcie przejazdów :).
- KRZYSIU, ŁUKASZ i PIWKO – trzy oszołomy, którzy kręcili kółko za kółkiem, bez Was kolejka była by do Spodka,
- GUMA – wreszcie pokonał lęk wysokości i odważył się na wjazd tam, dokąd do tej pory się nie zapuszczał,
- JACEK – uosobienie ciężkiej nogi – odpadł z powodu drobnej awarii widocznej na kilku fotkach,
- BARTEK z czarnego samuraja – chłopak pojawił się z nikąd i zrobił furorę swoją postawą,
- REDIN – po pierwsze za pokazy modeli 4x4, po drugie – nabiegał się chłopak z aparatem a jak mu to wyszło możecie zobaczyć w galerii, wg nas super,
- wszystkim pozostałym uczestnikom naszej zabawy, za to że byli i nam pomagali, nie tylko przy organizacji, opanowaniu trasy, ale także przy sprzątaniu terenu. Mam tutaj na myśli przedstawiciela MTK – Wojtka Świtałę – który męczył nas o byle co ale też bardzo pomagał pod względem logistycznym i biurowym, Bogusię, Asię, Agnieszkę i Agnieszkę, Magdę, Basię. Ponadto Adamowi, Przemkowi, Wojtkowi, Darkowi, Krzysiowi z patrola, Ireckiemu i innym, o których zapomniałem a byli z nami. Jeżeli Was pominąłem to przepraszam i się upomnijcie.